Dziennik refleksji - miód z padliny i pszczoły-sępy 🐝🐝

 Hejka! Dzisiaj przed wykładem, Pan wysłał „na zachętę” link do ciekawego artykułu, który jest o miodach z padliny, pszczołach-sępach czyli o hologenomie, ewolucji i zadziwiającej przyrodzie. Bardzo mnie zainteresował wysłany link, dlatego uznałam, że się nim zainteresuję i opiszę na blogu. 

Logicznym faktem zawsze było, że miód powstaje z kwiatów, lecz po dzisiejszym wykładzie zmieniłam zdanie na ten temat i zmienił on moje spojrzenie na przyrodę. 

Wyobraźcie sobie pszczoły, które zamiast nektaru zbierają padlinę! Brzmi dziwnie, trochę obrzydliwie, ale jednocześnie bardzo fascynująco. W taki sposób funkcjonują tzw. Pszczoły-sępy - owady, które żywią się martwymi zwierzętami i potrafią przekształcić je w coś przypominającego miód. 

Cały proces jest na prawdę zaskakujący. Tak jak „zwykłe” pszczoły przetwarzają nektar za pomocą enzymów, tak pszczoły-sępy robią coś podobnego z mięsem. Najpierw pokrywają padlinę specjalnymi wydzielinami, które pomagają zahamować rozwój bakterii, a potem przenoszą przetworzoną substancję do ula. Tam inne robotnice dalej ją „opracowują” aż powstaje coś w rodzaju miodu, który trafia do komórek plastra i służy do karmienia larw. 

Co ciekawe, w tym wszystkim ogromną rolę odgrywają bakterie. To właśnie dzięki nim mozolnie jest „zakonserwowanie” tak nietypowego pokarmu i ochrona go przed gniciem. To świetny przykład współpracy organizmów w przyrodzie - nic nie działa tu w pojedynkę. 

Jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że takie pszczoły nie żywią się wyłącznie padliną. Potrafią też wykorzystywać inne źródła białka, np. Larwy os znalezione w opuszczonych gniazdach. W przyrodzie nic się nie marnuje. 

Teraz najciekawsze pytanie… czy taki „miód z padliny” jest jadalny? Naukowcy twierdzą, że jest słodki i podobnie jak zwykły miód zawiera substancje antybakteryjne. Mimo to większość z nas raczej nie miałaby odwagi go spróbować. To pokazuje jak bardzo nasze wybory są związane nie tylko z biologią, ale też z kulturą i pewnymi „tabu” dotyczącymi jedzenia. 

Dla mnie to jeden z tych tematów, które z jednej strony troszeczkę obrzydzają, a z drugiej strony zachwycają. Pokazują, że przyroda nie działa według naszych schematów - tyko według własnych, często duże bardziej zaskakujących zasad. 

Liczę, że post był interesujący i przyjemnie się czytało :)

Do zobaczenia! :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Śladami przyrody

Dziennik refleksji - sztuczna inteligencja

Dziennik refleksji - w jaki sposób smoki mają wpływ na dzieci?